AKTUALNOŚCI

2019-01-11

Gunn-Rita Dahle Flesjaa - szczęśliwa emerytka [wywiad]

Po zakończeniu długiej i pełnej sukcesów kariery sportowej Gunn-Rita Dahle Flesjaa rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu. Jak zapowiada się jej emerytura?



Zakończyłaś już zawodowe ściganie, ale nie wszyscy wiedzą, jak to się wszystko zaczęło.
 
Gdy dorastałam, próbowałam wielu różnych sportów. Piłka nożna, lekkoatletyka, bieganie, jeździectwo, motocross, łyżwiarstwo szybkie, górskie wędrówki. Dorastałam więc jako bardzo aktywna dziewczyna na wsi. W kwietniu 1995 roku poproszono mnie o dołączenie do treningowej przejażdżki z lokalnym klubem MTB w Stavanger. Wtedy wszystko się zaczęło. Nie miałam pojęcia, że istnieje taki sport jak kolarstwo górskie i nie wiedziałam w ogóle, w co się pakuję. Adrenalina podczas pierwszego zjazdu w terenie od razu mnie zafascynowała. To był dla mnie idealny sport, ponieważ lubiłam fizyczne wyzwania i dużą dawkę szybkości i adrenaliny.
 
Niezliczone zwycięstwa w Pucharze Świata, mistrzostwa kraju, Europy i świata, złoto olimpijskie. Trudno znaleźć w świecie sportu kogoś, kto mógłby się pochwalić tyloma sukcesami. Pokusisz się o podsumowanie swoich laurów?
 
Gdy skończyłam 35 lat, uprawiając tak trudny sport, każdy kolejny rok był jak nowy powrót, a zwyciężanie w międzynarodowych wyścigach dalece przekraczało oczekiwania. Robiliśmy to jednak w kółko [Gunn-Rita i jej trener i mąż Kenneth – red.].
 
Nie jestem w stanie stawiać jednego złota wyżej od innego. Każde ma swoją historię i jest dla nas szczególne. Jak pierwsze mistrzostwo Europy w sierpniu 2002 r. Było to pierwsze złoto dla mnie i pierwsze osiągnięte z Meridą, zawsze będzie dla nas wyjątkowe. Pamiętam szczegóły całego wyścigu. Mocno zapadło mi w pamięć także pierwsze mistrzostwo świata wywalczone miesiąc później w Kaprun. Złoto olimpijskie w 2004 r., w sezonie, w którym wygraliśmy mniej więcej wszystkie wyścigi, w których wzięliśmy udział. Zdobycie mistrzostwa Europy w maratonie pół roku po urodzeniu dziecka było czymś niesamowitym. Wygranie mistrzostw Europy XCO w 2011 r., gdy większość osób mówiła, że jestem zbyt stara, żeby ścigać się w nowoczesnym XC. Mogłabym tak wymieniać dużo więcej spośród 20 złotych medali międzynarodowych wyścigów. Każde złoto ma swoją historię i z każdego z nich jesteśmy dumni.


 
Które ze zwycięstw było najważniejsze, najtrudniejsze, najbardziej zapadło Ci w pamięć, było najbardziej niespodziewane?
 
Najtrudniejsze było chyba zeszłoroczne zwycięstwo w Pucharze Świata w Andorze. Musisz trenować niezwykle ciężko każdego dnia, każdego dnia niesamowicie się poświęcać i po prostu mieć idealny dzień, gdy nadchodzi wyścig. Nic nie może być pozostawione przypadkowi. W 2006 r., po paru lampkach wina, zaplanowaliśmy, żeby zdobyć 10 mistrzostw świata i wygrać 30 wyścigów Pucharu Świata. W tamtym czasie zwyciężaliśmy niemal w każdym wyścigu, w którym startowaliśmy. To był raczej szalony plan, żeby znaleźć motywację na kolejne lata. Nie jestem pewna, czy naprawdę wtedy wierzyliśmy, że jest to możliwe do osiągnięcia.
 
W 2007 roku zachorowałam, to była wirusowa infekcja żołądka. Udało mi się wrócić do startów i wygrać mistrzostwa świata w maratonie 2008. W marcu 2009 roku zostałam matką i zajęło mi trochę czasu, żeby wrócić na najwyższy poziom w XCO. W 2018 roku wreszcie dokończyłam swoją misję: 30 zwycięstw w Pucharze Świata i 10 mistrzostw świata. W sumie wywalczyłam 20 złotych medali międzynarodowych wyścigów. Duma i radość.
 
Zdjęłaś już z roweru numer startowy, jakie masz plany i pomysły na przyszłość?
 
Chciałabym wciąż jeździć na rowerze oraz motywować i inspirować ludzi, by cieszyli się nim na wszystkich możliwych poziomach. Chciałabym też podróżować z moim rowerem i cieszyć się nowymi trasami w różnych częściach świata.


 
Będziesz się też skupiać na roli ambasadorki Meridy, podobnie jak Twój kolega Jose Antonio Hermida. Z czym będzie się wiązała dla Ciebie ta rola?
 
Na pewno będą to zupełnie nowe wyzwania i cele, ale to dobrze, że mogę się teraz cieszyć swoim sportem, mając inne wyzwania. Testowanie różnych rowerów, odkrywanie nowych ścieżek, przebywanie z ludźmi, którzy kochają ten sport tak jak ja. Nie mam oczekiwań co do wyników. Po prostu będę się cieszyć tym sportem.
 
Znając Twoje zamiłowanie do rywalizacji, trudno nam sobie wyobrazić, że jednak nie założysz wkrótce numeru startowego na kierownicę. Mylimy się?
 
W tym roku nie będę się ścigała w żadnym wyścigu elity. Może będę startować w maratonach wspólnie z rodziną Meridy czy z kimś, kto potrzebuje dodatkowej inspiracji, ale zupełnie odpowiada mi bycie ambasadorką marki, nie zawodniczką.
 
Zawsze próbowałaś zachęcić kobiety, żeby coraz więcej z nich wsiadało na rower. Planujesz jakieś szczególne projekty w tym zakresie?
 
Tak, w nadchodzących latach będę się skupiała na tej misji. Sprawy są w toku, ale nie mogę póki co więcej powiedzieć.


 
Zakładamy, że Twój grafik nie będzie teraz tak napięty i nie będzie w nim aż tyle treningów. Co zrobisz z tym wolnym czasem?
 
Jeszcze nie doświadczyłam tego wolnego czasu, ale może w końcu się to stanie. W pierwszej kolejności spróbuję poszukać tego piątkowego uczucia, o którym tyle osób mówi. Nie mam pojęcia, co to jest, ale postaram się dowiedzieć!
 
Nie musisz się już skupiać tylko na jednej dyscyplinie kolarstwa, czy w związku z tym spróbujesz czegoś nowego? Może enduro, rowery elektryczne czy gravelowe? Merida może Ci w tym pomóc swoimi rowerami.
 
Myślę, że jako ambasadorka marki będę musiała spróbować wszystkiego, wliczając w to testowanie różnego rodzaju rowerów oraz inne zaangażowanie z nimi związane. Cieszę się na nowe ścieżki, które na mnie czekają. Przez wiele lat będę wciąż odkrywać nasz fantastyczny sport, testować i czerpać przyjemność z MTB oraz tego, co z nim związane.



Gunn-Rita Dahle Flesjaa – najbardziej utytułowana kobieta w historii MTB, od 2002 r. związana z Meridą, obecnie jako ambasadorka marki. Na swoim koncie ma m.in. mistrzostwo olimpijskie, 10 tytułów mistrzyni świata, 9 mistrzostw Europy, 4 kryształowe kule Pucharu Świata, 30 triumfów w wyścigach PŚ. W 2009 r. wprawiła w osłupienie nie tylko kolarski świat, zostając mistrzynią Europy zaledwie 6 miesięcy po urodzeniu syna. W realizacji kolarskiej pasji i wychowaniu dziecka pomaga jej mąż Kenneth, który jest również jej trenerem. Gunn-Rita Dahle Flesjaa mocno angażuje się w promocję amatorskiego kolarstwa i jazdy na rowerze dla wszystkich. – Rower to przygoda, świetny środek transportu dla każdego i przede wszystkim mądra inwestycja w swoje przyszłe i obecne zdrowie – podkreśla Dahle Flesjaa.

Czytaj także (kliknij w linki poniżej)
Gunn-Rita Dahle Flesjaa kończy karierę, zostaje z Meridą
Na czym jeździ Gunn-Rita? Poznaj szczegóły jej sprzętu [video]
Legenda MTB: jazda bez kasku to głupota!
30. zwycięstwo Gunn-Rity w Pucharze Świata! [video]
Gunn-Rita o wyścigu po 20. złoto w karierze: wspaniała przygoda i bolesne doświadczenie [video]
Gunn-Rita Dahle Flesjaa mistrzynią Europy po raz 9.! "Walczyłam z Mają do końca"
Obejrzyj rower Gunn-Rity na sezon 2018
Gunn-Rita Dahle Flesjaa: to mój ostatni sezon w XC [wywiad]
Dlaczego warto mieć szosówkę? Legenda MTB radzi [wywiad]
Gunn-Rita nadal z Meridą!
Gunn-Rita Dahle Flesjaa nie tylko o MTB